Mój blog cieszy się lekkim powodzeniem wśród odbiorców. Docieram do coraz liczniejszej grupy. Piszę o kosmetykach, sesjach,stylizacjach...
Chciałabym wykorzystać chociaż trochę swoich możliwości i dotrzeć do większego grona osób w pewnej sprawie.
Poruszę temat adopcji. Adopcji zwierzaków.
Jeżeli ktoś mnie zna, wie że zaadoptowałam pieska.
Tu nie chodzi o zbieranie pochwał, jaka jestem dobroduszna, bądź zbieranie nagany, że się tym chwalę. Nie... nie chodzi w tym poście o mnie. Chodzi o istoty żyjące.
2 kwietnia tego roku zdecydowałam się wraz z mamą (tata nic o tym nie wiedział ;)), że przyjmiemy pod dach czworonoga. Sytuacja rozwinęła się ekspresowo. W ciągu 20 minut zebrałyśmy się i pojechałyśmy do schroniska. Jadąc tam, miałam wrażenie, że serce mi wyskoczy. Byłam podekscytowana, ale też bardzo zdenerwowana. Jestem osobą bardzo uczuciową i ciężko mi patrzeć na krzywdę człowieka czy zwierzęcia.
Przekraczając progi schroniska czułam ulgę i przerażenie. Ulgę z powodu tego, że zabiorę przynajmniej jedno biedne stworzenie z tego miejsca, któremu krzywdę wyrządził człowiek. Przerażenie, ponieważ nie zdawałam sobie sprawy z ilości przebywających tam psów.
Schronisko jest bardzo zadbane. Psy mają świetne warunki i widać, że im niczego nie brakuje... oprócz miłości, dotyku, zabawy, poświęcenia im czasu...
Kiedy przyjechałyśmy wiedziałyśmy kogo chcemy. Nasz pies miał schroniskowe imię Mikron, teraz nazywa się Czaki. Ma około 5-7 lat, więc to nie jest młody pies.
Przeszedł wiele ( zobaczysz to na poniższych zdjęciach). Pies z charakterkiem, nieufny, ale pragnący bliskości. Takiego go właśnie pokochałyśmy.
Pierwsze nie dni lecz miesiące były ciężkie pod względem bliskości. Do dzisiejszego dnia walczymy z nieufnością i zbliżamy się do siebie jak tylko możemy. To nie jest łatwe, ale postępy, które widać w tym momencie z dnia na dzień dają mojej całej rodzinie mnóstwo siły.
Czaki niejednokrotnie warknął, pokazał zęby, a nawet złapał za rękę. Teraz jeżeli mu się to zdarzy sam wie, że to co zrobił jest złe i od razu przeprasza, wcześniej nie wiedział za co go ganimy.
Dotykanie Czakiego od pewnego momentu jest najprzyjemniejszą czynnością. Wcześniej zbliżenie się do niego, przytulenie, pogłaskanie było możliwe i niemożliwe, Mógł ugryźć bądź zwyczajnie do siebie nie dopuścić.
Teraz wie, że kochamy go, często wydaje z siebie coś jak mruczenie. Ma swoje ulubione przysmaki, ulubione miejsca w domu i zabawki.
Nie kupuj, adoptuj. Dlaczego?
Jeżeli kupiłeś swojego psa a nie dowiadywałeś się jaka to hodowla,módl się aby to nie była fabryka psów. Mam wrażenie, że ludzie chcą i nie chcą o tym wiedzieć. Dla świętego spokoju nie patrzymy na krzywdę, bo nie daj Panie Boże będziemy mieć wyrzuty sumienia.
Rozumiem upodobania np. dotyczące rasy, ale w schronisku jest mnóstwo psów przypominających "rasowe". Nie krytykuję kupowania psów z dobrych hodowli, które są dla psów dobrym bytem, ale w tym momencie ja i moja rodzina nie kupilibyśmy psa.
Jeżeli ktoś nie chce psa dorosłego, są również szczeniaki. Małe, duże, średnie...
Miłości nie kupisz, a miłość mojego schroniskowego psa po przejściach jest czymś najwspanialszym na świecie, a kiedy oglądam zdjęcia Czakiego przed trafieniem do schroniska za każdym razem kraja mi się serce. Ten kto robi krzywdę zwierzęciu, nie może być dobrym człowiekiem... Raz jeszcze... Nie kupuj, adoptuj.
Poniższe zdjęcia są z galerii osobistej oraz schroniskowej.
Czaki kiedy trafił do schroniska...
Na sam koniec dodam, że nie żałuję podjętej decyzji i zachęcam was do zostania wolontariuszami w schronisku bądź do zaadoptowania zwierzaka! Jak widać Czaki miewa się świetnie a to dopiero parę miesięcy za nami, a ile nas jeszcze czeka! Teraz może być już tylko lepiej... :)









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz