wtorek, 29 września 2015

Naprawdę działa! Kosmetyki dla włosów.

Naprawdę działa! Kosmetyki dla włosów... czyli moje uzależnienie! 

Ciąg dalszy nastąpił. :)
Nie odchodzę daleko od tematu wcześniejszego i wpis będzie o moich ulubieńcach dla włosów.
Tym razem również postawiłam na sklep fryzjerski.
Moje włosy bywają niesforne. Wyglądają dobrze dzięki kosmetykom które używam krócej lub dłużej. Wraz z kupnem farby dokupiłam parę rzeczy.
A oto one... :)



Cały zestaw moich kosmetyków, jak widzicie przeważa firma MATRIX.
Dlaczego? 
Czytaj dalej! 





Na pierwszy ogień idzie krem bez spłukiwania firmy MATRIX. Pojemność to 150ml, a cena wynosi 25zł. Stosowałam ten krem tylko 2 razy więc nie wiem jak z wydajnością, ale sądząc po tych użyciach będzie służyć mi długo. Efekt daje naprawdę fajny! Przeciwdziała puszeniu i odbudowuje zniszczone włosy. Dodatkowo przy suszeniu można użyć kremu jak ochronnego kosmetyku. 
Za taką cenę i świetne działanie... jak najbardziej polecam! 




Firma UNI.CO wyprodukowała dość specyficzny sprej. Ma rozpylacz, ale konsystencja przypomina krem, nie "wodę" . Szczerz mówiąc pierwszy raz się spotkałam z tym. Świetnie rozpyla substancję, ale nie nadaję się na nałożenie włosów od razu. Najpierw trzeba nabrać na rękę, później rozprowadzić na włosach. Pojemność to 120ml, cena 19zł, a działanie jakie ma dawać ten kosmetyk to: naprawianie uszkodzonego włosa, wygładzanie, dodawanie blasku i miękkości, regeneracja, odżywienie, chroni przed ciepłem, przyspiesza suszenie, pozostawia włosy zdyscyplinowane... Jeżeli faktycznie będzie działać w tylu dziedzinach i dawać taki efekt... czego chcieć więcej? :)





Następnym produktem wartym kupna jest olejek firmy MATRIX (znowu Matrix ;)). Cena to 38zł, pojemność 89ml. Może się to wydawać kolosalna cena... mała ilość kosmetyku, ale z doświadczenia wiem, że to co jest drogie i sprzedawane w małych ilościach jest wydajne i służy znacznie dłużej niż się spodziewamy. Tego olejku jeszcze nie używałam, ale sprawdzałam zapach i konsystencje. Również przy tym kosmetyku jestem na TAK! :)




I dzisiaj jako ostatni kosmetyk będzie sprej wygładzający firmy... MATRIX

Zdążyłam już go zastosować parokrotnie, biorąc pod uwagę że wszystkie powyższe kosmetyki kupiłam w tą sobotę. Nadaje się świetnie jak na tą porę roku! Włosy faktycznie się nie puszą i przestają być niesforne. Cena tego produktu to 40zł, pojemność to 250ml. Obawiam się, że może być mało wydajny i szybko mi się skończy, (dlaczego? to w następnym poście!:)) jednak efekt, który uzyskuję dzięki niemu zaciera wszystkie możliwe minusy. Czy warto go kupić? Jeżeli Twoje włosy się kręcą a przed chwilą je wyprostowałaś albo niesamowicie się puszą... to TAK! Koniecznie musisz mieć ten sprej!






Zostały jeszcze 3 produkty, które przedstawię wam w następnym poście. :)
Tamte mam już jakiś czas i przybliżę dokładnie jak działają, czy warto kupić i jaka jest ich cena.
Zatem.. Zapraszam!
Ps. Dziękuję za tyle wyświetleń! Jest mi niezmiernie miło, że wchodzicie na mojego bloga! :)
Jeżeli już tutaj jesteś, może zostaw komentarz? :)








niedziela, 27 września 2015

Moja mała metamorfoza

Moja mała metamorfoza, czyli jak z blondynki stałam się brunetką... 

Do tej decyzji przymierzałam się już przed wakacjami.
Myślałam czy nie zmienić kolo włosów i tak podjęłam ekspresowo decyzję.
W piątek chciałam sprawdzić jak będę wyglądać w brązie więc kupiłam szamponetki Joanna.
Były zachwalane przez konsultantkę, która akurat była w Naturze dlatego zdecydowałam się na nie. Niestety, nie uzyskałam dzięki nim zadowalającego efektu, mimo że trzymałam szaponetkę na włosach ponad 30 min. Włosy wyszły mysię, a kolor miał wyjść "orzechowy brąz".
Efekt sombre, który miałam na włosach gdzieś się zapodział i wszystko wyglądało po prostu zwyczajnie...
Wczoraj zadecydowałam, że lekko przyciemnione włosy nie wyostrzą mi rys twarzy i lepiej spiszą się ciemniejsze, które sprawią że będę wyglądać konkretniej.
Postanowiłam zrobić odważny krok i uzyskałam wymarzony efekt.

Coś o farbie...

Nie zdecydowałam się kupić żadnej farby z drogerii. Postawiłam na sklep fryzjerski, z którym miałam do czynienia już wcześniej i wiedziałam, że tam dostanę czego chce.
Wybrałam firmę Matrix -Jasny brąz intensywna mokka - nie spodziewałam się tak pięknego koloru!
Koszt jednej farby to 32,16zł. Na moje włosy zużyłam dwa opakowania.
Do tego trzeba było kupić wodę utlenioną w kremie 3%- koszt jednej to 2,50zł, zużyłam półtorej zawartości kremu.
Jeżeli chodzi o farbę- wszystkie zalecenia i przeciwwskazania są na opakowaniu.
Przestrzegam Was dziewczyny, że w pudełeczku NIE ma rękawiczek.
Koszt całej metamorfozy wyniósł mnie niecałe 70zł.
Dla mnie to cena naprawdę przystępna, tym bardziej biorąc pod uwagę cenę jaką płacimy w salonie fryzjerskim.
Jeżeli masz długie włosy i gęste jedna tubka farby Wam nie wystarczy, musicie o tym pamiętać!
Farbę wraz z wodą utlenioną w kremie rozrabia się 1:1, stąd też były potrzebne dwa opakowania jednego i drugiego.












Fot. M♥

Jeżeli macie jakieś pytania-piszcie!

Ps. Mam do Was pytanie! Jaki wpis dodać następny: Ulubieńcy września czy Kosmetyki do włosów? Odpowiedzi zostawiajcie w komentarzach :)

czwartek, 17 września 2015

Nie kupuj, adoptuj!

Witajcie kochani. :)
Mój blog cieszy się lekkim powodzeniem wśród odbiorców. Docieram do coraz liczniejszej grupy. Piszę o kosmetykach, sesjach,stylizacjach...
Chciałabym wykorzystać chociaż trochę swoich możliwości i dotrzeć do większego grona osób w pewnej sprawie.
Poruszę temat adopcji. Adopcji zwierzaków.
Jeżeli ktoś mnie zna, wie że zaadoptowałam pieska.
Tu nie chodzi o zbieranie pochwał, jaka jestem dobroduszna, bądź zbieranie nagany, że się tym chwalę. Nie... nie chodzi w tym poście o mnie. Chodzi o istoty żyjące.
2 kwietnia tego roku zdecydowałam się wraz z mamą (tata nic o tym nie wiedział ;)), że przyjmiemy pod dach czworonoga. Sytuacja rozwinęła się ekspresowo. W ciągu 20 minut zebrałyśmy się i pojechałyśmy do schroniska. Jadąc tam, miałam wrażenie, że serce mi wyskoczy. Byłam podekscytowana, ale też bardzo zdenerwowana. Jestem osobą bardzo uczuciową i ciężko mi patrzeć na krzywdę człowieka czy zwierzęcia.
Przekraczając progi schroniska czułam ulgę i przerażenie. Ulgę z powodu tego, że zabiorę przynajmniej jedno biedne stworzenie z tego miejsca, któremu krzywdę wyrządził człowiek. Przerażenie, ponieważ nie zdawałam sobie sprawy z ilości przebywających tam psów.
Schronisko jest bardzo zadbane. Psy mają świetne warunki i widać, że im niczego nie brakuje... oprócz miłości, dotyku, zabawy, poświęcenia im czasu...
Kiedy przyjechałyśmy wiedziałyśmy kogo chcemy. Nasz pies miał schroniskowe imię Mikron, teraz nazywa się Czaki. Ma około 5-7 lat, więc to nie jest młody pies.
Przeszedł wiele ( zobaczysz to na poniższych zdjęciach). Pies z charakterkiem, nieufny, ale pragnący bliskości. Takiego go właśnie pokochałyśmy.
Pierwsze nie dni lecz miesiące były ciężkie pod względem bliskości. Do dzisiejszego dnia walczymy z nieufnością i zbliżamy się do siebie jak tylko możemy. To nie jest łatwe, ale postępy, które widać w tym momencie z dnia na dzień dają mojej całej rodzinie mnóstwo siły.
Czaki niejednokrotnie warknął, pokazał zęby, a nawet złapał za rękę. Teraz jeżeli mu się to zdarzy sam wie, że to co zrobił jest złe i od razu przeprasza, wcześniej nie wiedział za co go ganimy.
Dotykanie Czakiego od pewnego momentu jest najprzyjemniejszą czynnością. Wcześniej zbliżenie się do niego, przytulenie, pogłaskanie było możliwe i niemożliwe, Mógł ugryźć bądź zwyczajnie do siebie nie dopuścić.
Teraz wie, że kochamy go, często wydaje z siebie coś jak mruczenie. Ma swoje ulubione przysmaki, ulubione miejsca w domu i zabawki.
Nie kupuj, adoptuj. Dlaczego?
Jeżeli kupiłeś swojego psa a nie dowiadywałeś się jaka to hodowla,módl się aby to nie była fabryka psów. Mam wrażenie, że ludzie chcą i nie chcą o tym wiedzieć. Dla świętego spokoju nie patrzymy na krzywdę, bo nie daj Panie Boże będziemy mieć wyrzuty sumienia.
Rozumiem upodobania np. dotyczące rasy, ale w schronisku jest mnóstwo psów przypominających "rasowe". Nie krytykuję kupowania psów z dobrych hodowli, które są dla psów dobrym bytem, ale w tym momencie ja i moja rodzina nie kupilibyśmy psa.
Jeżeli ktoś nie chce psa dorosłego, są również szczeniaki. Małe, duże, średnie...
Miłości nie kupisz, a miłość mojego schroniskowego psa po przejściach jest czymś najwspanialszym na świecie, a kiedy oglądam zdjęcia Czakiego przed trafieniem do schroniska za każdym razem kraja mi się serce. Ten kto robi krzywdę zwierzęciu, nie może być dobrym człowiekiem... Raz jeszcze... Nie kupuj, adoptuj.

Poniższe zdjęcia są z galerii osobistej oraz schroniskowej.




Czaki kiedy trafił do schroniska...



Czaki po zmianie w schronisku :)















Na sam koniec dodam, że nie żałuję podjętej decyzji i zachęcam was do zostania wolontariuszami w schronisku bądź do zaadoptowania zwierzaka! Jak widać Czaki miewa się świetnie a to dopiero parę miesięcy za nami, a ile nas jeszcze czeka! Teraz może być już tylko lepiej... :)

wtorek, 15 września 2015

Dla Twoich ust


Cześć! 
Dzisiejszy wpis będzie o... kosmetykach, w szczególności przyjrzymy się moim szminkom, błyszczykom, które są w mojej kosmetyczce. 
Czy warto je kupować? Drogie znaczy lepsze? Właśnie dzisiaj odpowiem w tym poście na te pytania. 
Uwielbiam pomalowane usta, oczywiście w zależności od dnia, stroju czy wyjścia dopasowuje kolor moich pomadek. 
Te, które są w zamieszczony poście skusiły mnie swoim kolorem, ceną albo recenzją. 
Jedne zostaną ze mną na pewno na dłużej, inne zostaną wykorzystane przymusowo bądź pójdą na zmarnowanie... Dlaczego? 
Odpowiedzi znajdziesz niżej. :)



Pierwsza szminka jaką wam przedstawiam jest moim numerem 1! Bezapelacyjnie wygrywa pod każdym względem: kolor, trwałość, cena. 
Przedstawiam Wam mojego ulubieńca dla ust. 









Cena nie przekracza 15zł. Nie jestem wstanie podać dokładniej ceny, bo po prostu nie pamiętam, ale jak na taką wydajność, trwałość i efekt? Mogłabym dać o wiele więcej! Szminko-błyszczyk sam się nie ściera, trzeba użyć płynu do demakijażu aby zeszła z ust, dlatego ją uwielbiam!
Jest jeszcze jeden dostępny kolor- róż, oczywiście był w mojej kosmetyczce. Teraz tylko zostaje mi dokupić ten niesamowity a jakże tani kosmetyk! :)



Dla porównania przedstawiam wam następną czerwoną  szminkę z Vipery. Jej cena jest nieco wyższa, ok. 20z ł. Czy jestem w niej tak samo zakochana jak w tej poprzedniej? Nie! Efekt nie jest tak trwały, pomadka lubi się rozmazać, konsystencja również nie jest rewelacyjna. Kolor jest bardziej krwisty, ale pod żadnym względem nie jest lepsza.








Następna pomadka jest również warta uwagi i kupna. Koszt to ok. 12zł. Jak widać na zdjęciach miała wzięcie. Z pewnością kupię następną o tym samym odcieniu. Jak na taką cenę jej trwałość jest adekwatna do ceny. Jak na jasny kolor świetnie się sprawdza, ponieważ nie rozdziela się na ustach. Wygląda po prostu dobrze. Jak najbardziej polecam, tym bardziej, że cena jest przystępna a szminka zadowalająca.













Czasami lubię mieć usta neutralne, delikatne. Dlatego zdecydowałam się kupić pomadkę z Inglota. Cena to ponad 20zł. Co o niej sądzę? Mimo wielkiej sympatii do tej marki, ten zakup to nie wypał. Szminka rozdziela się. Wygląda na ustach nie najlepiej. Aby nadać ustom kolor szminki trzeba pare razy jej użyć, ale to też nie jest dobrym rozwiązaniem, gdyż wygląda na grubą warstwę, niewspółgrającą z ustami. Dla porównania, dodałam zdjęcie pomadki Wibo (która jest wyżej)z pomadką Inglota. Odcień różni się bardzo mało. Za to cena i efekt już jest sporą różnicą.
Drogie nie oznacza, że lepsze.









Po prawej Inglot, po lewej Wibo.



Następną firmą, która ma dobre, tanie i trwałe pomadki to firma KOBO. Pomadki są niedrogie (nie pamiętam ceny). Efekt na ustach nie utrzymuje się na dłużej, ale kiedy znika nie wygląda to źle, jej znikanie nie jest odczuwalne- nie roluje się. Jak najbardziej polecam do codziennego użytku sprawują się dobrze. Co więcej, nie wysuszają ust.












Wróćmy jeszcze raz do Inglota. Pomadka, którą wcześniej zamieściłam, faktycznie... nie zdała egzaminu i jak na swoją cenę zwyczajnie nie jest warta zakupu. ale! Kupiłam również błyszczyk. Jak on się sprawuje? Zupełnie inaczej. Niedługo będę mieć braki jeśli chodzi o niego i z pewnością kupię go ponownie! Trwałość, nawilżenie jest bardzo dobre. Cena to ok. 20zł. Może komuś się wydawać, że jest jego mało. ale jego wydajność to następna zaleta. Jest bardzo, bardzo, bardzo wydajny, Uwielbiam ten błyszczyk. ;)












Na sam koniec zaproponuje wam szminkę z Maybelline new york. Cena to ok. 20zł. Bardzo spodobał mi się jej kolor. Kupiłam ją na wakacje i ciężko mi ocenić ta szminkę. Jeżeli chodzio konsystencję jest średnia. Jeśli chodzi o trwałość, również nie powala z nóg... Różnie zachowuje się na ustach. Raz trwalsza i intensywniejsza, raz słabsza. Zauważyłam, że jeśli wcześniej nawilżę usta zachowuje się gorzej niż na wręcz wysuszonych, jednak sama nie nawilża.





Mam nadzieję, że post przypadł wam do gustu i to co tutaj zamieściłam przyda Wam się.
Jeżeli masie swoje ulubione szminki, podajcie nazwy i odcienie, chętnie kupie jakieś nowości które sprawią, że moje usta będą wyglądały jeszcze lepiej. :)

Ps.Dziękuję za tyle wyświetleń! W ciągu 2 dni miałam 1290 czytelników!
Dziękuję! ♥


niedziela, 13 września 2015

Blue jeans and black nature

Dzisiejszego dnia miałam sesje z Mateuszem- moim chłopakiem. :)
Nie spodziewałam się, że nasza współpraca będzie tak zgodna i... owocna! 
Chciałam Wam pokazać prostą stylizacje, ale jak dla mnie zawsze efektowną. 
Dopasowane jeansy i sweterek z odkrytymi plecami, do tego pikowana kurtka ze wstawkami skóropodobnymi. 
Idealny strój do szkoły, na wyjście z przyjaciółmi czy spacer.































Kurtka Sinsay
Sweterek Bik Bok
Jeansy H&m
Buty Converse
Torebka Sinsay 
Zegarek Bazarek w Grecji